Niedziela, 2 sierpnia 2026
Imieniny: Karina, Gustaw, Euzebiusz

Père-Lachaise o Jarocinie, post-punku i płycie „Spirale”. Zespół wraca na festiwal

Reklamuj sie w tym artykule

Père-Lachaise wraca do Jarocina, a przy okazji opowiada o drodze od spontanicznego pomysłu do własnego języka muzycznego. Zespół, który zdobył drugie miejsce w zeszłorocznych Wielkopolskich Rytmach Młodych, wystąpi w sobotę, 18 lipca, podczas festiwalu w Jarocinie.

W rozmowie muzycy zdradzają, że ich projekt rodził się powoli, z różnych muzycznych biografii i długich rozmów. Dziś łączą zimną falę, post-punk, rockowe napięcie i elementy, które wnoszą ze swoich wcześniejszych doświadczeń.

Od luźnego pomysłu do zespołu z wyrazistym charakterem

Początek Père-Lachaise był daleki od planu rozpisanego na próby i koncerty. Mikołaj Stopczyński przyznaje, że impuls przyszedł z fascynacji post-punkiem i zimną falą, a ważnym sygnałem była dla niego nowa energia, którą dostrzegł w utworze „Cień” Szczyla z udziałem Piotra Roguckiego. To właśnie wtedy uznał, że estetyka z pogranicza mroku i chłodu ma wciąż przestrzeń do rozwijania.

Do projektu dołączały kolejne osoby, ale nie od razu wiadomo było, że z tego powstanie pełnoprawny zespół. Tymek odpowiedział na propozycję krótko i bez wahania, Kuba Grzechowiak szybko połączył resztę muzyków w jednej grupie na Messengerze, a pierwsza próba odbyła się w Centrum Kultury „Scena to dziwna” w Gnieźnie. Oliwer Głowski wspomina z kolei, że o powstaniu grupy dowiedział się dopiero dzień wcześniej.

„Zrobimy coś razem, wierzę”

Tymek

Jarocin, konkurs i muzyczne odniesienia do polskiej historii rocka

Związek zespołu z Jarocinem nie jest przypadkowy. Tymoteusz Mikołajczyk podkreśla, że już podczas pierwszego spotkania powstawał utwór „Nie krzycz, nie płacz”, który miał być czytelnym ukłonem w stronę Siekiery, grupy silnie kojarzonej z historią festiwalu. Co ważne, sami muzycy przez długi czas nie planowali startu w Wielkopolskich Rytmach Młodych.

Pomysł zgłoszenia się do konkursu pojawił się dopiero podczas Gostyńskich Rockowań. To tam Tomek Jankowski, jeden z jurorów jarocińskiego konkursu, zasugerował im, żeby spróbowali sił w Jarocinie. Jak opowiadają, właśnie ta rozmowa otworzyła im drogę do sceny, na której później pojawili się jako laureaci i finaliści.

„Hej, skoro tu jesteście, to zgłoście się do Jarocina. Zobaczcie, co się wydarzy. Może się dostaniecie, może nie, ale to świetna przygoda”

Tomek Jankowski

Rap, zimna fala i różne muzyczne korzenie w jednym składzie

W Père-Lachaise nie wszyscy zaczynali od post-punku. Tymoteusz Mikołajczyk mówi wprost, że jego droga prowadziła przez rap, choć dziś korzysta z niego przede wszystkim jako z narzędzia technicznego i punktu odniesienia do własnych korzeni. W jego muzycznej pamięci szczególnie mocno zapisali się Pezet, Quebonafide i Miodu z Jamal, zwłaszcza z płyty „Miłość”, która miała duży wpływ na jego sposób śpiewania i budowania frazy.

Mikołaj z kolei wychował się na grunge’u i dopiero później wszedł głębiej w zimną falę oraz post-punk. Wskazuje na zespoły takie jak Varieté, Made in Poland, 1984 i The Cure, a szczególnie na wczesne albumy „Seventeen Seconds”, „Faith” i „Pornography”. Oliwer idzie jeszcze inną drogą: jego muzyczna baza to jazz i rock progresywny, a jednym z pierwszych wielkich koncertowych wspomnień był wyjazd na Rush do Manchesteru. To właśnie z tego miksu ma wynikać brzmienie, którego sami nie chcą zamykać w jednej szufladce.

„Żyjmy tak, żeby za pięćdziesiąt lat pochowali nas na Père-Lachaise”

zespół Père-Lachaise

Dlaczego ta historia ma znaczenie dla Jarocina

Dla lokalnej publiczności to coś więcej niż kolejny festiwalowy występ. Père-Lachaise pokazuje, że Jarocin wciąż pozostaje miejscem, w którym młode zespoły mogą wejść w dialog z własną muzyczną historią i jednocześnie dopisać do niej nowy rozdział. Ich obecność w finale konkursu i zaproszenie na sobotni występ budują ciągłość między legendą festiwalu a współczesnym pokoleniem wykonawców.

Ważny jest też sam fakt, że artyści z różnych środowisk i gatunków potrafią znaleźć wspólny język właśnie tu, na lokalnej scenie. To wzmacnia znaczenie Jarocina jako miejsca otwartego nie tylko na wspomnienie dawnych czasów, ale również na nowe brzmienia i świeże interpretacje rockowej tradycji.

Co dalej z Père-Lachaise

Z rozmowy wynika, że zespół nie traktuje swojego projektu jako jednorazowego eksperymentu. Przeciwnie - długi proces dojrzewania, dwuletenie prace nad pierwszą płytą i wspólne szukanie brzmienia pokazują, że to formacja zbudowana na cierpliwości i wzajemnym zaufaniu. Jarocin będzie dla nich kolejnym ważnym etapem, ale nie końcem drogi.

Na razie najważniejsze pozostaje to, że Père-Lachaise ma już własną tożsamość i publiczność, która zaczęła kojarzyć ich z mocnym manifestem, sceniczną elegancją i post-punkową energią. W sobotę, 18 lipca, okaże się, jak ta historia wybrzmi na jarocińskiej scenie.

Informacje przekazał Bartosz Grześkowiak.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
MJ

Magdalena Jurewicz

Pisze o kulturze i ludziach Jarocina, szukając historii, które najlepiej pokazują charakter miasta.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!